USA wycofuje się z porozumienia klimatycznego

Jeżeli Stany Zjednoczone ostatecznie wypowiedzą zawarte przez kraje ONZ porozumienie paryskie, dołączą do dwóch krajów, które pozostały do tej pory poza jego strukturami – Nikaragui i Syrii. Ciężar walki z globalnym ociepleniem spadnie wówczas na Unię Europejską i Chiny, które jeszcze trzy lata temu do polityki klimatycznej przekonywali Amerykanie.
Donald Trump, ogłaszając wczoraj decyzję o wycofaniu się Stanów Zjednoczonych z klimatycznego porozumienia, zapowiedział, że będzie dążył do zawarcia nowej umowy. Stwierdził, że zależy mu na ochronie środowiska, jednak nowa umowa ma być „bardziej sprawiedliwa” dla USA.
Trump już podczas swojej kampanii wyborczej zapowiedział, że USA wycofa się z porozumienia klimatycznego. Prezydent USA uważa, że polityka klimatyczna prowadzona jest ze względu na Chiny, które w ten sposób mogłyby osłabić amerykańską gospodarkę.
Celem porozumienia zawartego w Paryżu w 2015 r. jest ograniczenie wzrostu globalnych temperatur do mniej niż 2 stopni Celsjusza w porównaniu do średnich temperatur z okresu przed rewolucją przemysłową.
Wycofanie USA z porozumienia oznacza, że poza globalną społecznością wspólnie walczącą przeciw zmianom klimatu, znajdzie się drugi największy emitent dwutlenku węgla. USA odpowiadają za 15% globalnych emisji tego gazu.
Pozostali najwięksi emitenci, czyli Chiny (ok. 30%), Unia Europejska (ok. 10%) i Indie (ok. 7%), wzywają USA do pozostania z porozumieniu paryskim. Teraz na nich spadnie odpowiedzialność za kontynuowanie globalnych wysiłków w celu powstrzymania zmian klimatu.
Niemcy, Francja i Włochy zapowiedziały, że nie zamierzają renegocjować paryskiego porozumienia. Formalne wycofanie USA, w zależności od trybu, może zająć nawet do trzech lat.

2017-06-02T08:30:35+00:00